9 Mar

parkrun Inverness

parkrun Inverness – to cykliczny, darmowy bieg na dystansie 5km, który odbywa się w parku Bught lub w przypadku gorszych warunków pogodowych lub innych imprez sportowych, zastępczo w parku Whin w każdą sobotę o 9:30 rano [GMT].
Informacja o lokalizacji biegu podawana jest w przeddzień lub rano przed biegiem na Facebooku (https://www.facebook.com/invernessparkrun/).
Spotkanie na kawie po parkrunie odbywa się w: the Floral Hall Coffee Shop, Bught Lane, Inverness.

parkrun is a series of 5k runs held on Saturday mornings in areas of open space around the UK. They are open to all, free, and are safe and easy to take part in.
It’s run in Bught Park IV3 6SR or at Whin Park IV3 5TH czytaj więcej >

22 Mar

1/2 Marathon Inverness – Szkocja

Czekałem na ten dzień długie miesiące. Raz ze względu na mój debiut w półmaratonach, a dwa ze względu na moją wyjątkową więź z miastem Inverness, oraz postanowieniem, że "kiedyś wezmę tam udział w półmaratonie". Odkąd bowiem poznałem to piękne miejsce, wiedziałem że mój ruch fizyczny właśnie tam się rozwinie i spoi z codziennością. Bieg ten miał być podsumowaniem zmian mojego stylu życia, ale też zmiany miejsca zamieszkania. Jak to w życiu jednak...

czytaj więcej >

FacebooktwitterpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwitterpinterestlinkedintumblrmail

11 Mar

To już jutro w Inverness

Jestem już w Szkocji. Niestety zmęczenie oraz zmieszanie trunków wczorajszą nocą dało się we znaki. A jeśli dodać do tego poranny deszcz to jednomyślnie zamieniliśmy z moim kumplem Nelsonem planowany bieg w parkrunie na turystyczną przejażdżkę autem. Okolica Airdrie w której się zatrzymałem to wspaniałe miejsce dla biegaczy, ale też i dla motocyklistów. Lokalne drogi pełne malowniczych pagórków i zakrętów dają wspaniałą bazę do intensywnych treningów. Żałuję więc, że nie miałem okazji pobiegać. Ale nic straconego. Następnym razem pobiegniemy razem, bo choćby po to warto tu przyjechać ponownie.

Stresuję się jutrzejszym biegiem. Boli mnie prawe kolano i lewa stopa. Możliwe więc, że poza wytrzymałością i kondycją przyjdzie mi jeszcze zmierzyć się z odpornością na ból. Dziś cały dzień pada, ale nie martwię się o pogodę, bo ta w Inverness zawsze jest dla mnie życzliwa, nawet jeśli pokropi – zabrałem deszczówkę, więc bieg pod tym względem nie będzie nieprzyjemny. Wieczorem ugotowałem sobie solidną porcję makaronu zgodnie z zaleceniami mojej „trenerki” Darii. Ale po trudach podróży porcja okazała się nie dość solidnaniestety. Za oknem deszcz już ustał, a Wy trzymajcie kciuki za jutro, jeśli nie umrę podczas biegu to spodziewajcie się fotki na Instagramie, na której pochwalę się upragnionym medalem. czytaj więcej >

FacebooktwitterpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwitterpinterestlinkedintumblrmail