2 Mar

Zima pełną gębą

Od paru już dni zima ma się bardzo dobrze. Podczas wczorajszego treningu biegowego, przypomniało mi się jak to było drzewiej. A przypomnieli mi o tym łyżwiarze, którzy powrócili wreszcie do Parku Sołackiego. Gdy mieliśmy po 12-15 lat każdą w zasadzie zimę spędzaliśmy na grubej, a wręcz spasionej tafli lodowej. Dziś z przerażeniem poznaję tragedię zasypanych w Wielkiej Brytanii dróg, a kiedyś sami z szuflą hałasowaliśmy wieczorami, by odśnieżyć sobie tor do szybkiej jazdy – najlepiej zawiły, albo boisko do hokeja. Nikt wtedy nie mówił o ludziach, którzy zamarzają w korkach przy minus pięciu.

Poznań, zima 1978 Głos Wielkopolski (kliknij by przejść do galerii Głosu)

 

Było minus dwadzieścia pięć, a my rozgrzani do czerwoności wspaniałą grą czy jazdą, byliśmy najszczęśliwszymi dzieciakami w okolicy. Urodziliśmy się dobrze, część z nas jak ja, Piotr i Michał, wychodziła na łyżwach już z domu. Musiałem tylko przekuśtykać przez tory tramwajowe, bo dobrze ubity na ulicach śnieg stanowił doskonały tor do jazdy. Samochody nie znały wtedy opon zimowych, a po drogowym lodzie jechało im się równie dobrze jak nam na łyżwach. Ale kiedyś kierowcy byli zaprawieni w bojach. Jeździliśmy na tym co było… hokejówki to był luksus. Dorwać je w rozmiarze młodzieńczej stopy graniczyło z cudem. Nawet figurówki były średnio dostępne. Jak były za duże to napychało się do czubka gazet jak za małe, cóż… trochę bolało. Ja dumę musiałem schować w kieszeń – dostałem białe – “babskie” figurówki – za to szczęśliwie nowe i pasujące na moją nogę.

R e k l a m a

Dziadek Antek, spiłował mi dwa przednie ząbki do piruetów, bo piruety robiłem i owszem, ale w trakcie jazdy na prost, łącząc je z elementami salta i ślizgu odzieżowego. Kije do gry marki Polsport… Mi się nie poszczęściło na nowy. Miałem używkę dwa razy dłuższy niż sam miałem wzrostu, złamany ale poklejony włóknem szklanym i żywicą. Niby zasięg większy przy tej długości, ale też niebezpieczeństwo wzrastało. Niestety do dziś wyrzucam sobie, że raz Piotrek oberwał końcówką i złamałem mu zęba, na szczęście dwa lata później się wyrównało bo ja też złamałem jedynkę jadąc na rowerze. Tu, w naszej okolicy zimą królował lód. Była nawet sekcja łyżwiarska i Mama opowiadała mi o dawnych meczach i treningach. Chodziło się też na sanki. Najbliższa dla nas była krótka górka w parku, ale przy niedzieli rodzice mogli nas czasem zabrać na Teatralkę, do dziś jest tam murek, który przypomina dawną świetność tego “sportowego” obiektu z jego centralnym punktem – swoistą “wierzą obserwacyjną” – budą piwną, gdzie nasi ojcowie sącząc małe jasne “czuwali” nad naszym bezpieczeństwem. To od wtedy mam tak wielki sentyment do Stajenki Pegaza (dawnej, włączając czasy Tadzia).

Pamiętam jeszcze szkolne wyprawy na Osową Górę, naszej mekki narciarskiej, niestety z braku nart nie bawiłem się tam najlepiej. Niemniej jednak nazwa i dojazd kolejką wyryły mi się silnie we wspomnieniach.

Stałem wczoraj i robiłem ćwiczenia rozciągające patrząc na łyżwiarzy i stwierdzam, że tęsknię za tymi czasami, gdzie nie ograniczały nas pieniądze, czas, czy regulaminy bezpieczeństwa. Nikt nie bał się pozwania, bo nikt nie pozywał – samemu się miało rozsądek. Działały tory saneczkowe jak ten na Cytadeli. Na pewno dziś mamy więcej możliwości, dostępny jest sprzęt sportowy, możemy wyjechać na narty w Alpy, tylko czy u ludzi młodych nie zatraciła się ta radość z aktywnego spędzania czasu? Piciu miał Spectrum, ja Atari, mogliśmy siedzieć na tyłku całymi wieczorami i grać z piachem w oczach. Mimo tego mieliśmy inne nawyki i więcej czasu spędzaliśmy w parku. Nie potrafię ocenić co jest lepsze, ale wiem, że ja byłem wtedy szczęśliwy. Podobnie dziś odzyskuję szczęście z powietrza, mimo mrozu biegając po Parku, gdzie nie raz oberwałem czarnym krążkiem. Pomyśl teraz gdzie Ty lubiłaś tarzać się w śniegu, gdzie lubiłeś grać w hokeja, co robiliście gdy śnieg zasypał Wam okolicę… Opowiedz o tym komuś, powspominajcie i pośmiejcie się…

Rys. Adrian Diego Stan
R e k l a m a

Przeczytaj też:

Adrian Diego Stan

autor: Adrian Diego Stan

Redaktor
Miłośnik fotografii, zabytkowych aparatów, motocykli i Szkocji
Sporty: bieg, rower, spacer, rolki, siłownia, wędrowanie
Lokalizacja: Poznań | Polska

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedintumblrmail


Dodaj komentarz